Euroregion Beskidy

Urząd Miasta Bielsko-Biała

Fryderyk Chopin - Chopin 2010

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

web stats stat24

blogi

niedziela, 31 lipca 2011

Podcienia na Starym Mieście w Bielsku-Białej 

Jestem uziemiony i tkwię nostalgicznie za oknem, patrząc się, jak kolejne krople wody zalewają ogród. Ciemna i mokra zieleń lipca wcale nie jest aromatyczna. 

Cóż robić na mieście, gdy pada? Nienawidzę marnować czasu, włócząc się po centrum handlowym. To wręcz profanacja. Muzea? Teatr ma wakacyjną przerwę, a w kinie nie leci nic, co byłoby godne uwagi. Starówka umarła (nie licząc pubów i kawiarenek), bo życie wyssała z niej Sfera. Spacer byłby dobrym rozwiązaniem, ale jakoś "nie dzisiaj", "nie w ten deszcz i ziąb". 

Obok mnie herbata i Kapuściński. Oj jak dobrze, że go mam! 

Miejsce: Podcienie na Starym Mieście, ostatni czwartek.  

W zasadzie to pierwsza od kilkunastu miesięcy wizyta w Warszawie, w czasie której mogłem "spokojnie" zwiedzać i skupić się na obserwowaniu życia miasta. Poprzednie - w kwietniu 2010 i 2011 roku, jak wiadomo, były związane z jednym wydarzeniem. 

Jakie wrażenie wywiera stolica, gdy przyjeżdża się do niej z Podbeskidzia, z Beskidów, miasta nieporównywalnie mniejszego? Przede wszystkim - dziwne.

Może to, co napiszę, zabrzmi ignorancko i niepoprawnie, lecz Warszawa mnie przeraża. Absolutnie nie swoją wielkomiejskością, której odmówić nie można, ale obszernością i wielkością dzielnic zwykłych i szarych, pospolitych, które ciągną się kilometrami, wciąż rozdzielając i mnożąc. 

Nie da się jednak w niej zgubić. Na każdym kroku mapy dzielnic i tablice informacyjne. Cenię także bilety ZTM i możliwość ich kupna przez telefon komórkowy oraz w biletomatach. Dzisiaj w Polsce powinien to być standart.  

 

Nie brak w stolicy miejsc nowoczesnych, tak niecodziennych w moich stronach:

Błękitny wieżowiec na Placu Bankowym w Warszawie 

Wieżowiec PZU w Warszawie 

 

Zachwalam metro (za czystość) i bielański odcinek ze stacją końcową - Młociny:  

Metro Młociny 

 

Wielkością imponuje Stadion Narodowy:

Stadion Narodowy w Warszawie 

 

Pięknie wygląda Warszawa nocą:

Tunel drogowy pod Placem Zamkowym w Warszawie 

Teatr Wielki w Warszawie 

Zamek Królewski w Warszawie 

 

 Starówka - pomimo tego, że nie jestem wielkim fanem jej klimatu, podziwiam tę część miasta za tak wspaniałe oddanie historii, a w zasadzie autentyczne powstanie z gruzów serca stolicy. Gdyby tak jeszcze było mniej ludzi...

Ulica Freta w Warszawie 

Starówka w Warszawie 

Rynek Starego Miasta w Warszawie 

 

Krakowskie Przedmieście? Jak dla mnie, wraz z Nowym Światem, jedna z najpiękniejszych ulic, jakie miałem możliwość poznać: 

Ulica Nowy Świat w Warszawie 

Ulica Nowy Świat w Warszawie 

Krakowskie Przedmieście w Warszawie 

Krakowskie Przedmieście w Warszawie 

 

I Łazienki. Niezmienne od tylu lat. Przyznam, że recitale pod pomnikiem Chopina są rzeczą absolutnie niezwykłą, wręcz mistyczną:

Łazienki Królewskie w Warszawie 

Pomnik Chopina w Warszawie 

 

Pomimo niedogodności miasta bardzo dużego - da się Warszawę lubić - rzecz jasna w miejscach dla turysty atrakcyjnych.  

Tablice Miejskiego Systemu Informacji na Placu Chrobrego w Bielsku-Białej 

I cóż dalej z Miejskim Systemem Informacji w Bielsku-Białej?

Ano nic. Zupełnie. Pusto i blado. Wręcz stagnacyjnie. 

Minęło bowiem ponad półtora roku, gdy w śródmieściu i Olszówce pojawiły się nowoczesne tablice informacyjne, mające - docelowo - objąć całe miasto, wprowadzając ład, estetykę i porządek, lecz także ułatwiając turystom poruszanie się po stolicy Podbeskidzia.

Dzisiaj, lipca trzydziestego pierwszego roku 2011 - w środku lata, gdy rozpoczyna się już 48. Tydzień Kultury Beskidzkiej, rok przed Euro 2012, w czasach, gdy Bielsko-Biała coraz bardziej umacnia się na stanowisku hegemona regionalnego - wciąż tak podstawowe kwestie, jak solidne i porządne, turystyczne oznakowanie miasta - delikatnie mówiąc - kuleje.

Czy coś się zmieni, a my staniemy się drugą Warszawą, gdzie podobny system obowiązuje od dobrych kilku lat? 

Ciekawe.

Miejsce: Plac Bolesława Chrobrego, okolice ulicy Orkana i Wzgórze.  

czwartek, 28 lipca 2011

Ulica Tańskiego w Bielsku-Białej 

W zasadzie zawsze podobała mi się ta ulica. Nie wiem, dlaczego. 

Nie jest bez dziur, ma krzywe - wylane asfaltem chodniki, zarastające pasy zieleni, nierówno przymocowane znaki i całkiem proste krawężniki. Nie jest idealna, leczy czy coś bądź ktoś na świecie jest?

Jeżdżą tędy Ikarusy - zarówno przegubowe, jak i te młodsze. Ostatnio pojawiły się Mercedesy, nie brak również Solarisów. Wieczorami często biegają tu ludzie, a w weekendy parkują osoby z całego Podbeskidzia, zjeżdżając do pobliskiej Wyższej Szkoły Administracji i Prawa. Zimą mrozi, latem grzeje, zawsze jest odrealniona. 

To Tańskiego, oś komunikacyjna Osiedla Polskich Skrzydeł, arteria, która ciągnie ku górom. 

Lubię ją. Tak po prostu. 

W centrum Bielska-Białej 

Już dawno po mieście nie jeździło się tak beznadziejnie! Całe szczęście, że szczyt drogowych remontów przypada w tym roku na okres wakacyjny.

Zamknięty jest pas ruchu Stojałowskiego, który prowadzi przez ścisłe centrum w kierunku ulicy Żywieckiej. Tuż obok ratusza trwa gruntowna przebudowa Dmowskiego. Kilometr dalej, przy dworcach - odcięta jest Piastowska, gdzie przebudowie poddawane jest przejście podziemne. Kilkanaście linii miejskich MZK, jak i ruch osobowy poprowadzono dość wąskimi objazdami koło kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Na Górnym Przedmieściu remontują Browarną, a w Komorowicach wciąż ulicę Czerwoną. Spore utrudnienia są także na Żywieckiej w Mikuszowicach, a także na trasie budowanej przed GDDKiA Wschodniej Obwodnicy, która stanowi fragment S69. 

Cieszmy się i jak najmniej przeklinajmy. Lepsze przecież remonty i działanie od ciągłych dziur i kolein, prawda?

Miejsce: ulica Zamkowa, zamknięty prawoskręt na ulicę Stojałowskiego.  

środa, 27 lipca 2011

Wisła, okolice osiedla Kozińce 

Wisła, okolice osiedla Kozińce 

Beskid Śląski, widok z Baraniej Góry na Skrzyczne 

Beskid Śląski, widok z Magurki Wiślańskiej na Magurkę Radziechowską 

Beskid Śląski, Hala Radziechowska 

Beskid Śląski, widok z Baraniej Góry na Pasmo Pilska 

Beskid Śląski, widok z Baraniej Góry na dolinę Soły i Kamesznicę 

Beskid Śląski, widok z Hali Radziechowskiej na Jezioro Żywieckie oraz Beskid Mały 

Sobota, 23 lipca, była jednym z tych lipcowych dni, w czasie których nad Bielskiem-Białą i Beskidami unosiły się słoneczne promienie. Cały czas bowiem pada i nie chce przestać.

Nie będę pisał, jak bardzo nieszczęśliwa i niewygodna panuje pogoda, gdyż sam w domu narzekań mam już dość. Ale jest fatalnie, to fakt - szczerze współczuję góralom, którzy na wielkie zyski liczyć chyba nie mogą. Jest jednak plus - szlaki są puste! 

Pomimo w miarę dobrej "pogody" - sobota należała do dni chłodniejszych. Na szczytach najwyższych wiało - dość mocno, przy tym temperatura sięgała maksymalnie 15, 16 stopni. Czy jednak przeszkadza to w podziwianiu tak wspaniałych panoram, sięgających Tatr i Małej Fatry? Absolutnie nie!

Trasa: Przełęcz Salmopolska - Smrekowiec - Wisła Nowa Osada - Wisła Kozińce - Przełęcz Kubalonka - Stecówka - Przysłop - Barania Góra - Magurka Wiślańska - Hala Radziechowska - Glinne - Węgierska Górka. Kilometrów: 37. Czas według mapy: 9h 45'.  

poniedziałek, 11 lipca 2011

Jaworze, ulica Cisowa 

Jaworze, ulica Cisowa 

Jaworze, ulica Cisowa 

Dużo myślałem. 

W zasadzie mam odczucie, że wszystko, co mogłem, o Bielsku i Białej napisałem. Zmęczyło mnie wracanie ciągle w te same miejsca i opisywanie rzeczywistości, tak dobrze znanej. Wszak miasto, w którym mieszkam, nie jest metropolią. 

To agonia, lecz agonia potrzebna. Agonia, która rządziła blogiem przez ostatnie miesiące. Chociaż "wyczerpanie tematu" - powiedziawszy szczerze - nie jest jedyną przyczyną tego stanu rzeczy. Nie ukrywam, że czas ostatni był okresem dla mnie trudnym, wyczerpującym, często rozczarowującym i przykrym. Chwile, w których szukałem na nowo własnej drogi życia, radząc sobie z problemami i odnajdując na nowo w świecie, który często bywa okrutny, ciągnęły się i nie chciały odejść. Trudno pisać radośnie i szczęśliwie, gdy czuje się zupełnie co innego. Czasami najlepsza pozostaje obojętność.

Nie wiem, dlaczego tak jest. Może każdy przez to przechodzi?

Dzisiaj mam jednak wrażenie, że skończył się pewien etap w moim życiu. Zamknąłem złe karty i schowałem głęboko, by nie wracać do nich. To dobre rozwiązanie.

Wszedłem dzisiaj na bloga. Zacząłem czytać. To zadziwiające, jakim wspaniałym pamiętnikiem się okazał. Każda notka, każdy wpis i zdjęcie - doskonale pamiętam okoliczności i czas, w których powstawały. A to przecież ponad dwa lata, setki obrazów i tysiące myśli. Poza tym - prawie 3000 komentarzy i sto tysięcy wejść, czy to bez znaczenia? 

Zaraz potem zamknąłem drzwi na taras i do ogrodu, wyjąłem aparat, wziąłem plecak i wodę i pojechałem. Rowerem przed siebie. Wiedziałem, że nie mogę ot tak skończyć. Zbyt wiele serca i pracy w bloga włożyłem.

Mam nadzieję, że powrócę i znajdę miejsca, których jeszcze nie było. Liczę też, że teraz, gdy czasu mam więcej - wrócą i chęci. Zobaczymy.  

Na zdjęciach - Jaworze Nałęże, ulica Cisowa.