Euroregion Beskidy

Urząd Miasta Bielsko-Biała

Fryderyk Chopin - Chopin 2010

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

web stats stat24

blogi

Olszówka

niedziela, 03 października 2010

Słup i wagonik dawnej kolei linowej na Szyndzielnię

15 lat temu w Olszówce Górnej, tuż obok ostatniego przystanku autobusowego MZK linii nr 8, stanął słup. Nie jest to coś zwykłego. To pamiątka po dawnej kolei linowej na Szyndzielnię.

Była to pierwsza powojenna kolej linowa w Polsce i druga w jej historii - po tej na Kasprowy Wierch. Wyobraźmy sobie, jak wielka musiała być determinacja ludności nowo powstałego Bielska-Białej (które wspólnym miastem było dopiero dwa lata, a Olszówka nie leżała jeszcze wówczas w jego granicach administracyjnych), aby w 1953 r., kilka lat po wojnie, gdy mieszała się i ciągle napływała nowa ludność, podjąć się i ostatecznie zrealizować tak wielką inwestycję!

Jednak rejon Szyndzielni i północnych krańców Beskidu Śląskiego był popularny już dużo wcześniej! W 1897 roku powstało tu pierwsze w Beskidach schronisko turystyczne. Kolej linowa tak bardzo zwiększyła ruch turystów, że w latach 1954-57 schronisko znacznie powiększono.

Przez większą część PRLu równolegle do górnego odcinka kolei działał stok narciarski "Sahara" (na wysokości od 800 do około 1000 m n.p.m.) z wyciągiem orczykowym. Ta osławiona, czerwona i bardzo stroma trasa należała do najtrudniejszych w kraju. Po południu, po pracy można było w 15 minut dostać się z centrum miasta do Olszówki, w 15 minut wjechać koleją na szczyt i zjeżdżać... być w sercu Beskidów, wysoko ponad Bielskiem. Które polskie duże miasto miało taką możliwość? Żadne.

Zimą 1994/95 roku gruntownie zmodernizowano kolej. Austriacka firma Girak wymieniła w zasadzie wszystko: osprzęt, podpory, liny, tabor. Wybudowała nową stację górną i przebudowała dolną. Wówczas chyba nikt nie wyobrażał sobie, by na Szyndzielni nie powstał, równie nowoczesny jak kolejka, ośrodek narciarski. Przemawiało za nim wszystko: szczere chęci miejskich włodarzy, ambitne plany, świetna lokalizacja (północne stoki) i wieloletnia tradycja, sięgająca czasów jeszcze austriackich.

Plany były, owszem. Modyfikowane wielokrotnie, w zeszłym roku zakładały reaktywację "Sahary", budowę nowych wyciągów na górnym stoku Szyndzielni i na Klimczoku, budowę kolei krzesełkowej na Dębowcu i połączenie wszystkich szczytów nową nartostradą. "Zaklepane" były nawet pieniądze w miejskim budżecie! I środki unijne. Razem 40 milionów złotych! Przebudowano i zapewniono świetny dojazd z centrum szerokimi i wygodnymi ulicami: Armii Krajowej i Karbową. A jednak, nic się nie udało i nie uda.

Powód? Zieloni ludzie z Klubu Gaja, którzy doprowadzili do tego, że stoki Szyndzielni pozostaną w unijnym programie Natura 2000, a drzew wyciąć i tknąć nie można. Jest to bowiem "niezwykle cenne przyrodniczo siedlisko wielu gatunków zwierząt i roślin"... Niemal tak cenne jak park narodowy!

Ach... wściekłość mnie ogarnia, gdy myślę, w jakim kraju żyjemy. Gdy wygrywa niewielka grupka obrońców przyrody, ze szkodą dla ogółu społeczeństwa.

Na Szyndzielni nie powstanie nic. Kolejne lata nowoczesna kolej linowa będzie wwozić turystów donikąd. Niezwykle potężny potencjał turystyczny Bielska-Białej nie zostanie wykorzystany. Północne krańce Beskidów nie rozwiną się. Śmiać się będą, i już śmieją, Słowacy.

Paradoks olbrzymi, prawda? Polska, Polska i jeszcze raz Polska!

sobota, 03 lipca 2010

Bielskie błonia

Bielskie błonia

Bielskie błonia

Bielskie błonia

Bielskie błonia

W wakacyjne popołudnia bielskie błonia przeżywają prawdziwe oblężenie.

Dopiero wieczorami uspokaja się. Tereny te, od kiedy pamiętam, zawsze zagospodarowane były na ogromny plac zabaw dla dzieci. Wyjątkowy to plac, bo zaraz u podnóża Beskidu Śląskiego i z pięknym widokiem na Beskid Mały.

A na ostatnim zdjęciu widać gmach jednej z trzech państwowych uczelni w Bielsku-Białej. To siedziba Akademii Techniczno-Humanistycznej. O jej renomie świadczy rozwinięcie skrótu ATH - Akademia Tańca i Humoru... Jest jednak jeden plus! Położenia z pewnością mogą zazdrościć ATH inne uniwersytety i szkoły wyższe. I tu kłócić się nikt nie będzie:)

Pięknie jest, lecie trwaj!

sobota, 18 października 2008

.

.

.

.

.

W Beskidach jesień w pełni. Świadczą o tym powyższe zdjęcia, wykonane wczoraj w okolicach Dębowca. W lasach jest naprawdę pięknie, prawie nie ma w nich ludzi. Gdzie się nie spojrzy, liście mienią się żółcią i czerwienią, przechodzącą powoli w brąz. Czuć zapach grzybów, nad głową przelatuje jakiś mały ptaszek. Spacerujesz sobie, jesteś z dala od centrum gwarnego miasta. A gdy poczujesz się zmęczony i zmarznięty, zawsze możesz napić się gorącej herbatki (z pewnym dodatkiem) w górskim schronisku. Warto wybrać się na taką przechadzkę, bo to ostatni taki moment - każdy dzień jest coraz chłodniejszy, wczoraj po południu było zaledwie 6 stopni.